Blog
Strategia i SOP

Jak S&OP wspiera w czasach zaburzeń łańcucha dostaw, ryzyk, inflacji i recesji?

Artykuł powstał na bazie wystąpienia Jakuba Juchnera (firma Scanfil), podczas konferencji S&OP 9.02.2023 w Warszawie.

Jednym z prelegentów na konferencji Pulsu Biznesu był Global Supply Chain Manager w firmie Scanfil - Jakub Juchner. Wcześniej Kuba był Dyrektorem Łańcucha Dostaw w sieradzkiej fabryce, a uprzednio pełnił rolę Development and Services Manager oraz kierownika działu projektów i ofertowania. Dwukrotnie wdrażał system informatyczny klasy ERP oraz był odpowiedzialny za wdrożenie procesu S&OP. Firma Scanfil jest kontraktowym wytwórcą w branży elektronicznej (ang. EMS – electronic manufacturing services), tzn., że nie ma swoich produktów (pod swoją marką), ale wykonuje je dla swoich klientów. 9 fabryk w siedmiu krajach na 3 kontynentach i ponad 3500 tysiąca zatrudnionych oznacza, że Scanfil jest istotnym graczem tego typu w Europie.

Jakub w swojej prezentacji pt.: „Jak S&OP wspiera w czasach zaburzeń łańcucha dostaw, ryzyk, inflacji i recesji?” zaprezentował swoje przemyślenia nt. ostatnich lat i „huśtawki” jaką miała firma. W 2019/2020 klienci firmy przygotowywali się na wzrosty sprzedaży. Gospodarka się rozwijała, zaczynając od przemysłu motoryzacyjnego, przez przemysł maszynowy, urządzenia medyczne, inteligentne rozwiązania dla domu (dużo wspierających rozwój przemysłu inwestycji, bardzo dużo zaawansowanych technologicznie domów i biurowców), aż po rynek konsumencki (sprzęt RTV, AGD). Popyt był tak duży, że zaczynało brakować mocy produkcyjnych w fabrykach produkujących komponenty elektroniczne i zaczynał się czas alokacji. Oznaczało to dla firm EMS bardzo trudny czas, bo zaczynali walczyć o komponenty z gigantami takimi jak BMW, VW, Samsung czy Apple. Nie jest i nie była to wyrównana i łatwa walka, bo firmy EMS rozmawiają z dystrybutorem komponentów o możliwościach dostawy, a „wielcy” (jak np. BMW) rozmawiają o rezerwowaniu mocy produkcyjnych fabryki bezpośrednio u producenta komponentów.

Skoro już było tak źle, to oczywiście jest to fenomenalny moment, by… było jeszcze gorzej. W roku 2020/2021 pojawił się COVID. Problem z alokacją komponentów powiększył się, gdyż zmniejszone zostały zdolności produkcyjne fabryk – restrykcje rządowe zamknęły ich pracowników w domach, więc jeszcze mniej komponentów elektronicznych zaczęło spływać do firm EMS. Dodatkowo doszły problemy z transportem: braki kontenerów (większość komponentów elektronicznych jest produkowana na dalekim wschodzie). Zablokowanie Kanału Sueskiego przez kontenerowiec Ever Given to tylko wisienka na torcie. Brakowało jeszcze tylko uderzenia meteorytu…

Uderzenie przyszło w kolejnym roku – wybuch wojny na Ukrainie, gdzie wydobywany jest surowiec do produkcji komponentów pasywnych, zamknięcie rynku rosyjskiego, również na który dostarczali klienci firmy Scanfil. Dodatkowo inflacja wybiła się na dawno nie widziane poziomy, a po wzroście stóp procentowych spadła zdolność kredytowa wielu firm. Uderzyło to także, choć jeszcze powoli, w branżę budowalną, a więc i w rynek, na którym działają klienci firmy Scanfil – inteligentne rozwiązania dla domu i biur.

Efekty takiego otoczenia biznesowego, w przypadku firmy Scanfil, oznaczały:

  • Zawyżone prognozy klientów. Rozwiązanie dylematu: mieć, czy nie mieć, jest proste. Lepiej, by na wszelkie ewentualne zamówienia byli gotowi dostawcy, podwykonawcy klienta, aniżeli klient miał dzielić biedę i mogły pojawić się braki produktu na rynku (utracona sprzedaż). Wywoływało to jednak zawyżanie prognoz przesyłanych do EMS’ów. To, z kolei powodowało powiększone zapasy materiałów, wyrobów gotowych oraz przeszacowane zdolności produkcyjnych. W przypadku branży elektronicznej, w której zmiany konstrukcyjne są częste, a życie produktów krótkie, powoduje to zwiększenie ryzyka wystąpienia tzw. obsoletów.
  • Efekt byczego bicza – niewielka zmiana na rynku wywołuje co raz większą zmienność w dół łańcucha dostaw.

W konsekwencji powyższych punktów właściciele produktów bardzo mocno naciskali na utrzymywanie poziomu zakupów w dół łańcucha dostaw na poziomie ich zapotrzebowania, co sprawiało, że wartości zapasów u dostawców niestety sięgały sufitu. Z powodu braku 100% materiału (brakowało przysłowiowej śrubki) nie można było rozpocząć produkcji, aby dostarczyć towar do klienta. Wartości magazynów rosły a finansowane były i są przeważnie z kredytów bankowych.

Scanfil w procesie S&OP monitoruje te elementy, a jeżeli zachodzi taka potrzeba angażuje w to klienta. Oznacza to, że odpowiedzialność finansową za zapasy w dół łańcucha dostaw (u dostawców i poddostawców) bierze na siebie klient (w całości lub w jakiejś części)!

W przypadku niektórych klientów ryzyko współpracy i zapasów w łańcuchu dostaw jest wysokie. Tu firma Scanfil wypracowała następujący schemat postępowania: sprawdzenie sytuacji finansowej klienta przed rozpoczęciem współpracy, a następnie, systematyczne weryfikowanie zmian w „standingu finansowym” klienta (wykorzystuje do tego m.in. raporty z firmy Dun and Bradstreet). W przypadku niezadawalającego wyniku takiego testu, Scanfil żąda od klienta gwarancji bankowych zabezpieczających zaangażowany kapitał lub potrafi klientowi odmówić współpracy! Obie sytuacje miały miejsce w ostatnich 3 latach historii firmy Scanfil, co wskazuje, że może to być praktyka warta rozważenia.

Porównując na początku spotkań S&OP kluczowe wskaźniki firmy jak np.: satysfakcja klienta, marża operacyjna, wartość magazynu, zaangażowany kapitał itp., pracownicy firmy Scanfil przygotowują się na podjęcie decyzji SOPowskich. Co zrobić z nierealnymi prognozami? Jak nie podnosić zaangażowanego kapitału, który będzie leżał na naszych magazynach? Jak nie inwestować w niepotrzebny park maszynowy? Jak nie stracić płynności finansowej która jest bezpośrednią przyczyną bankructwa firmy? Tak Jakub zorganizował to na spotkaniach S&OP. Kluczowa w procesie nadrzędnego planowania była analiza ryzyka, analiza sprawdzalności (trafności), co nam klienci dostarczają (prognozy). W tym przypadku Scanfil wychodzi poza swoje ściany i zaczyna weryfikować dane wsadowe do swego procesu planistycznego. Analizuje, co za produkty sprzedaje klient, jakie może być realne zapotrzebowanie na te urządzenia na rynku, jak wyglądała historyczna realizacja zamówień. Jeśli są wątpliwości, nie ufa bezgranicznie przesłanym danym i jak Jakub wspomniał – Scanfil urealnia je lub zdobywa finansowanie pod zaciągnięte zobowiązania. Jeśli nie zgadza się z prognozami klienta rozmawia z nim o tym.

Według Jakuba miesięczny S&OP był świetnym rozwiązaniem w czasach stabilności rynkowej. Obecnie przy tak olbrzymiej dynamice zamówień, ale również przy dużej dynamice zmian potwierdzeń w łańcuchu dostaw, firmy muszą reagować na zachodzące zmiany dużo dynamiczniej. Jakub nie jest zwolennikiem wprowadzania nerwowości w planach, ale zwolennikiem awaryjnego S&OP, z którego można korzystać w momentach szybko nadchodzących „czarnych łabędzi”. Dzięki takiej regularności i kontroli procesów (nie ludzi) firma Scanfil osiąga rok do roku dwucyfrowe wzrosty sprzedaży i to pomimo COVID, recesji czy innych zmieniających się czynników wpływających na stabilne prowadzenie organizacji.

Ostatnim slajdem i informacjami tam zawartymi Jakub zainteresował wielu uczestników – firmy są w posiadaniu wielkiej ilości danych, mają dostęp do danych klientów, dostawców. Dlaczego nie wyliczyć prawdopodobieństwa wystąpienia zaburzeń z modeli danych przygotowanych przez analityków i programistów pracujących ze sztuczną inteligencją? Określ problem w organizacji, co ma na niego wpływ, zbierzcie twarde dane, sprawdź jak te dane ze sobą są skorelowane, aby później określić prawdopodobieństwo wystąpienia danego problemu oraz miejsce w czasie, kiedy się to stanie. Wtedy można reagować już dziś na to i zminimalizować lub całkiem zniwelować dany problem. Tak w skrócie Jakub przedstawił „tajemniczy plan” firmy Scanfil, który ma być ich przewagą konkurencyjną w najbliższym okresie.

Redakcja: Konrad Grondek, Consultant MPM Productivity Management 




Jeśli chcesz poznać sprawdzony sposób budowy procesu S&OP

Bądźmy w kontakcie

Facebook LinkedIn