Blog
Prognozowanie

Prognozy od klienta - warto sprawdzać ich trafność

Klient prognozuje, a Ty gasisz pożary? Rozwiązaniem może być  mierzenie trafności prognoz klienta.

W wielu firmach problemy nie wynikają z braku danych. Często to właśnie złe dane destabilizują procesy, generują nadgodziny i wystawiają działy planowania na ciągłe ryzyko. Tak wyglądała codzienność jednej z uczestniczek naszych szkoleń -  Izabeli, szefowej planowania w firmie produkującej elementy wyposażenia wnętrz dla szwedzkiej firmy obecnej na całym świecie. Przez lata otrzymywała od klienta prognozy, które były raz zaniżone, raz zawyżone — rzadko trafne. W efekcie jej zespół żył w permanentnym trybie gaszenia pożarów. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy Izabela odważyła się zmierzyć i udokumentować trafność prognoz swojego klienta. To był punkt zwrotny, który zrewolucjonizował współpracę z Zarządem i samym klientem.

Gdy prognoza szkodzi bardziej niż jej brak

Firma Izabeli produkowała dla największego gracza w branży. Prognozy przychodziły regularnie, lecz — jak otwarcie przyznawał klient — „dostawca, który chce mieć dobre prognozy, powinien stworzyć je sam”.
Konsekwencje były bolesne:
  • Niedoszacowane prognozy oznaczały pilne zamówienia materiałów, prośby o przyspieszenia dostaw i organizowanie nadgodzin.
  • Przeszacowane prognozy prowadziły do nadmiernych zapasów i nerwowych rozmów z Produkcją i HR, które pytały: "Po co nam ludzie, skoro nie ma pracy?"
W obu przypadkach winna zawsze była jedna osoba — Izabela, szefowa planowania.

 

Szkolenie i  pomysł na pomiar trafności prognozy klienta

Na jednym z prowadzonych przeze mnie szkoleń Izabela po raz pierwszy usłyszała o firmach, które nie boją się oceniać jakości prognoz otrzymywanych od klientów. Pomysł wydawał się ryzykowny, szczególnie w kontekście relacji handlowych, lecz był też jedyną realną szansą na zmianę sytuacji.
Po krótkiej analizie i rozmowie Izabela zdecydowała — spróbuję.

Wspólnie opracowaliśmy proces, w którym:

  • Ustaliliśmy, jakie dane będę potrzebne i skąd je wziąć
  • Stworzyliśmy wzory i wskaźniki do mierzenia trafności,
  • Zaprojektowaliśmy formatkę do systematycznego raportowania,
  • Po dyskusjach z jakim tzw. lagiem mierzyć trafność prognozy klienta( na rodziny produktów) lag pomiarowy został ustalony na 4 tygodnie ( trochę dłuższy niż czas produkcji wyrobów wykończeniowych), uwzględniając również dłuższe procesy chemiczne.
Początkowo wymagało to dużego nakładu pracy, lecz późniejsze cotygodniowe aktualizacje okazały się już wcale nie tak pracochłonne.

Pierwsze wyniki i moment, który przesądził o wszystkim

Pierwsze dane oglądały jedynie Izabela i jej przełożona, Joanna, Dyrektor Logistyki. Wyniki były jednoznaczne: prognozy klienta wykazywały ogromne błędy. Mimo to Izabela miała wątpliwości — może to efekt początku roku? Może klient się „rozkręci” ?
Prawdziwy test przyszedł po ośmiu tygodniach 2025 roku.
Klient prognozował jedną z rodzin produktowych skrajnie nisko, a jednocześnie… kupował 300–500% więcej, niż przewidywał. Firma Izabeli wyczyściła magazyny do zera — zarówno z wyrobów gotowych, jak i materiałów. Przyspieszanie dostaw nie wystarczyło. Zespół nie miał już ludzi, aby sprostać popytowi.
Klient krzyczał „więcej!”, choć wcześniej nie prognozował wzrostu zamówień. Sytuacja stała się krytyczna.

Dane na stół: rozmowa z Zarządem

Izabela i Joanna przedstawiły Zarządowi twarde dane: liczby obrazujące jak mocno prognozy klienta różniły się od zamówień.
Po gratulacjach od Zarządu, że mimo to „firma dała radę”, przyszedł czas na zimny prysznic: jak tak dalej pójdzie, za chwilę przestaniemy dostarczać, a poziom obsługi klienta spadnie z obecnych dziewięćdziesięciu paru procent na 50 lub 60%. Musimy dwu lub nawet trzykrotnie zwiększyć nasze zdolności i zakupy materiałowe pod tą rodzinę, mimo, że nie widzimy tego wzrostu w prognozach. Ryzyko finansowe takiej decyzji było ogromne. Zarząd nigdy wcześniej nie podejmował takich ustaleń, o ile nie miał informacji od klienta w formie zmienionej prognozy. Wypracowano pośrednie rozwiązanie: podwyższono moce i zakupy materiałowe o 50% wypracowując jednocześnie scenariusze awaryjne, gdyby zamówienia nadal przekraczały prognozy.

Efekty: od gaszenia pożarów do przewidywalności i zaufania na linii Klient - Dostawca

Decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Po kilku tygodniach dzięki pracy Izabeli udało się odbudować zapas wyrobów gotowych i materiałów
Dziś, kiedy ze względu na sytuację osobistą Izabela jest mniej dostępna, jej narzędzie działa nadal — obsługa klienta prowadzi pomiar jakości prognoz, a formatka zaprojektowana przez Izabelę jest wykorzystywana codziennie.
Co najciekawsze, klient… docenił tę analizę. Z biegiem czasu narzędzie i wyniki pokazywano mu coraz szerzej, a on uznał je za realną pomoc. Na którymś z kolejnych spotkań Izabela otrzymała brawa - gdyby nie pomiar błędu prognozy klienta i odpowiednie działanie po stronie Zarządu firmy Izabeli, klient zostałby bez produktu na półce! Nie dość, że uratowała siebie i swój zespół od katastrofy, to jeszcze uratowała sprzedaż klientowi!
Ale pamiętać trzeba, że na kilkanaście rodzin, do których prognozy otrzymywała Izabela od klienta, zaledwie jedna prognoza nadawała się do użytku w firmie dostawcy. Reszta nadal miała ograniczoną trafność. To doprowadziło organizację do nowego wniosku:

Musimy zacząć prognozować sami.

Ale to już materiał na kolejną historię.

autor: Konrad Grondek, MPM Productivity Management


Dowiedz się więcej o prognozowaniu, planowaniu sprzedaży i operacji; budowaniu i zarządzaniu głównym harmonogramem produkcji

Bądźmy w kontakcie

Facebook LinkedIn