|
ARTYKUŁY FELIETONY
|
Przygody Pana Michała, czyli po co nam to było: VMI - cz. IV
Parę miesięcy temu został zapytany przez organizatorów, czy nie byłby zainteresowany podzieleniem się swoimi doświadczeniami we wdrażaniu VMI. Zgodził się bez wahania. Uznał to za duże wyzwanie i jednocześnie ciekawe doświadczenie. Jak zwykle był bardzo dobrze przygotowany, ale zastanawiał się, co chciałby przekazać słuchaczom? Co jest najważniejsze we drożeniu VMI? W relacjach z dystrybutorem – Klientem – kluczowe jest zaufanie – pomyślał Michał. Budowanie relacji opartej na zaufaniu bywa długie. Bazowanie na dobrych relacjach z pracownikami działów sprzedaży lub dobrym pierwszym wrażeniu jest pomocne, ale niewystarczające. Bardzo często trzeba zacząć od edukacji dystrybutora i promocji koncepcji VMI. Drugi etap polega na udowadnianiu, iż pięknie brzmiące koncepcje teoretyczne sprawdzają się w rzeczywistości. Możemy to osiągnąć tylko dzięki codziennej, sumiennej pracy – pomyślał Michał i spojrzał za okno. Pociąg dojechał do stacji Wrocław Główny. Po wyjściu z pociągu Michał zamówił taksówkę, która miała go zawieść do przytulnego hotelu niedaleko pięknego wrocławskiego rynku. Podczas drogi zastanawiał się nad drugim elementem koniecznym przy skutecznym wdrożeniu VMI. W relacjach wewnątrz-firmowych najważniejsza jest rzeczywista potrzeba wprowadzenia VMI. Działy sprzedaży jak i wyższe kierownictwo powinno być przekonane do wykorzystania tej filozofii współpracy z dystrybutorami. Bez ich wsparcia i zrozumienia wdrożenie będzie dużo trudniejsze, a często bezcelowe. Dyrektor sprzedaży o przenikliwym spojrzeniu i głębokim głosie może być bardzo przydatny – pomyślał Michał. Natomiast osoby, które zajmują się obsługą VMI, są w ciągłej relacji z klientem i wyliczają wielkość kolejnych dostaw powinny być należycie przeszkolone. Pełnią one kluczową rolę w procesie. Bez zaufania opartego na profesjonalizmie dystrybutor nie będzie akceptował propozycji zamówień. Jesteśmy na miejscu. 15 złotych się należy – głos taksówkarza wrócił Michała do rzeczywistości. Wyjął portfel i odliczył żądaną kwotę. Michał wysiadł z taksówki i rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu najbliższego baru, w którym mógłby napić się pysznego wrocławskiego piwa ...
Wiszniewski Michał – planista popytu, branża farmaceutyczna
|


Pociąg „Jaćwing”, na trasie Warszawa – Wrocław, w tempie melancholijnym zbliżał się do stacji docelowej.